Zanim rzucisz kamieniem

Próby jednostronnego przypisania odpowiedzialności za rozpad związku i „ukarania” byłego małżonka w konsekwencji rozwodu najczęściej prowadzą do szeregu negatywnych skutków dla obojga rozstających się. Mimo to, wykazanie w sądzie winy drugiej strony traktuje się często niemal jak sprawę honoru.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o tym jak ograniczyć wpływ skrajnie negatywnych emocji wobec byłego partnera na rzecz konstruktywnego i długotrwałego porozumienia i lepszej jakości życia po rozwodzie, rozmawiamy z adwokat Barbarą Szachniewicz oraz psycholog Katarzyną Wołodko z Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni. 

W sytuacji rozstania często jeden z partnerów obarcza całą winą za rozpad związku drugą stronę. Czasem oboje obwiniają się wzajemnie. Dlaczego tak się dzieje?

KW: Decyzja o rozwodzie rzadko jest zgodną, wyważoną i przepracowaną decyzją obu stron. Zwykle, z różnych względów, inicjowana jest przez jednego z małżonków i dla obydwu wiąże się wtedy z trudnymi emocjami i stresem. Szczególnie na początku drogi rozwodowej małżonkom towarzyszą pierwotne, instynktowne reakcje: obrona, atak, chęć przetrwania. Nierzadko pojawia się też wtedy chęć pokonania drugiego, „ukarania” go, odreagowania żalu. Skrajnie silne emocje ograniczają możliwość racjonalnej oceny sytuacji i konsekwencji działań. W tej walce zapominamy, że choć za chwilę przestaniemy być mężem i żoną, to nadal powinniśmy pozostać ludźmi.

Ale czasem sytuacja wydaje się być faktycznie jednoznaczna – ktoś zdradził, ktoś zaniedbał itd. W wielkim subiektywnym poczuciu krzywdy pragniemy rozwodu z jasnym orzeczeniem o winie drugiej strony?

BS: Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem – Proszę mi wierzyć, rzadko kiedy sytuacja jest faktycznie taka jednoznaczna. Zazwyczaj każda ze stron zarzuca winę drugiej. W polskim prawie, aby orzec winę jednej ze stron musi ona być ewidentna, czyli chodzi o sytuację, w której druga strona nie przyczyniła się w żaden sposób do rozpadu małżeństwa.

To znajduje odzwierciedlenie w wyrokach. Stosunkowo rzadko sąd orzeka o wyłącznej winie jednego z partnerów. Najczęściej próby wykazania winy za rozpad małżeństwa kończą się orzeczeniem o winie obu stron. Wystarczy spojrzeć na dane GUS. W 2015 roku na 67 tys. orzeczonych w Polsce rozwodów, tylko w jednym na pięć przypadków sąd orzekł o rozpadzie małżeństwa z wyłącznej winy jednej ze stron. W pozostałych przypadkach sąd nie orzekł winy wcale lub dopatrzył się jej po obu stronach.

KW: Rozwodzący się małżonkowie traktują wykazanie winy drugiego jako „sprawę honoru”, podczas gdy często uczciwsze byłoby uznanie własnego współudziału w rozpadzie związku. Źródeł rozluźnienia więzi, konfliktów, zdrady można doszukiwać się w różnych strefach funkcjonowania, również w tym, że któryś z partnerów czuje się zaniedbany, niedoceniany i samotny. Ludzie zapominają, że utrzymanie satysfakcjonującego związku wymaga ciągłej pracy.

BS: Wskazywanie jedynego winnego przy rozwodzie znacznie komplikuje i wydłuża proces, a jak pokazuje życie i dane, często nie jest uzasadnione. Czasem oczywiście jest, ale w mojej ocenie najczęstszą praprzyczyną prowadzącą finalnie do rozwodu jest nie tyle wina, co błąd  – błąd w wyborze partnera, dotyczący różnicy charakterów, niedopasowania itp.

Jednak jeśli istnieją obiektywne przesłanki do wykazania winy małżonka, to chyba warto postarać się o orzeczenie o jego winie także ze względu na dobro dzieci?

BS: Orzekanie o winie nie ma żadnego związku z kwestiami dotyczącymi wspólnych dzieci, takimi jak władza rodzicielska czy alimenty. To dwa odmienne elementy postępowania rozwodowego. Sąd oddzielnie, niezależnie od siebie, bada okoliczności związane z winą za rozpad małżeństwa i okoliczności wiążące się z sytuacją wspólnych dzieci po rozwodzie.

Jeśli istnieją ku temu obiektywne przesłanki, to naturalnie są sytuacje, gdy dążenie do orzeczenia wyłącznej winy jednej ze stron za rozpad jest uzasadnione. Z taką sytuacją mamy do czynienia na przykład wtedy, gdy skrzywdzony partner nie chce pogorszyć poziomu swojego życia sprzed ustania małżeństwa. Orzeczenie o winie drugiej strony z pewnością ułatwi mu zdobycie alimentów – nie na dziecko, lecz na siebie. Przeważnie jednak nadużywa się możliwości wnioskowania o rozwód z orzeczeniem o winie.

Czy orzekanie o winie wpływa jakoś na przebieg procesu rozwodowego?

BS: Jak wspomniałam wcześniej, zwykle znacznie je wydłuża. Postępowanie dowodowe przy orzekaniu o winie angażuje świadków, którzy muszą złożyć swoje zeznania. Wynagrodzenie pełnomocników i koszty gromadzenia dowodów sprawiają, że rozwód z orzekaniem o winie jest też dość kosztowny. Zdarza się także, że skonfliktowani partnerzy próbując wykazać winę drugiego, korzystają np. z nielegalnych nagrań. Nie mają przy tym świadomości, że narażają się tym samym na postępowanie karne. Poza utraconym czasem i pieniędzmi, rozwód z orzekaniem o winie pociąga za sobą trudne do określenia koszty emocjonalne. Partner uznany przez drugą stronę za winnego rozpadowi małżeństwa zaczyna się bronić, atakując. Kontaktowanie się przez pełnomocników potęguje konflikt na każdej płaszczyźnie. Strony przestają ze sobą rozmawiać i zaczyna się regularna wymiana ognia, która niesie ze sobą wiele cierpienia i nieodwracalnych strat. Pod wpływem silnego stresu małżonkowie mogą nie zauważać, że wciągają w ten konflikt dzieci.

KW: Negatywne emocje sprawiają, że człowiek skupia się na sobie. Ma ochotę załatwić sprawę szybko i po swojemu. Jednak zdarza się, że to „po mojemu” oznacza na przykład mszczenie się na partnerze za wszystkie doznane krzywdy lub próby zawłaszczenia dziecka dla siebie. To daje najwyżej chwilowe poczucie satysfakcji. Rozładowując w ten sposób napięcie, łatwo zniszczyć relację z dzieckiem. Rodzice krzywdzący się na oczach dziecka uczą je, jak krzywdzić innych, często też wyposażają je w różne narzędzia, w tym także manipulacyjne. Bywa, że w efekcie burzliwego postępowania rozwodowego dziecko odwraca się od partnera, który wywalczył sobie wyłączne prawo do opieki nad nim.

BS: Trzeba dołożyć starań, by patrzeć długofalowo. Negatywne emocje z czasem miną, ale ich konsekwencje pozostaną. Najsilniej zwykle odbija się to na dzieciach.

Czy da się uniknąć negatywnych emocji związanych z rozwodem?

KW: Negatywne emocje są wpisane w sytuację rozstania. Badania psychologów dowodzą, że rozwód to jedno z najsilniej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Oczywiście zdarzają się pary, które w sytuacji rozstania potrafią (i chcą) wypracować odpowiednie strategie zaradcze pozwalające na minimalizowanie negatywnych emocji i negatywnych następstw rozwodu.

Jak wykształcić w sobie konstruktywne sposoby kontrolowania emocji w stresującej sytuacji?

KW: Wielu parom, z którymi pracuję, pomaga, gdy uświadomią sobie, że choć związek się kończy, to nadal pozostają osobami, które wiąże wspólna przeszłość. Większość par, poza przykrymi wspomnieniami, ma za sobą również wiele pozytywnych przeżyć i doświadczeń. Takie pozytywne, dobre wspomnienia potrafią często skutecznie złagodzić negatywne emocje.

A co w sytuacji, gdy nie potrafimy sami sobie pomóc, sięgając do wspólnych wspomnień?

BS: Warto poszukać wtedy wsparcia na zewnątrz, na przykład przejść wraz z partnerem przez proces mediacji. Mediacja daje szansę na kulturalny rozwód. Zmierza w takim przypadku do definitywnego rozwiązania małżeństwa, ale w drodze porozumienia. Służy zgodnym ustaleniom w najistotniejszych kwestiach związanych z rozwodem, takich jak podział majątku, alimenty czy kontakty z dzieckiem. Wspólnie wypracowane porozumienie jest najtrwalszym i najlepiej funkcjonującym rozwiązaniem w sytuacji rozwodu. Zgadzam się z Marią Teresą Romer, że nie ma lepszej sprawiedliwości niż ta, którą strony uzgodnią same.

Mediator może pomóc złagodzić emocje, które przeszkadzają partnerom w uzgodnieniu rozsądnych rozwiązań?

KW: Jak najbardziej. Mediator zarządza konfliktem i ułatwia dialog w trakcie rozwodu. Jego kompetencje pozwalają neutralizować negatywne emocje skonfliktowanych partnerów. Mediator pozwala spojrzeć z innej perspektywy, z uwzględnieniem długofalowych konsekwencji aktualnych wyborów.

Czy mediator może zasugerować najodpowiedniejsze jego zdaniem spośród możliwych rozwiązań?

KW: Mediator nie wywiera wpływu na decyzje. Z zasady jest bezstronny i neutralny. Pomaga parze znaleźć racjonalny język ponad emocjami i przyjmuje rozwiązania, które strony uważają za słuszne.

BS: Jeśli para oczekuje doradztwa w jakiejś kwestii, powinna skorzystać z ośrodków, w których mediacje prowadzone są w parach mediacyjnych – łączących kompetencje prawne i psychologiczne. Ponieważ mediator musi pozostawać bezstronny, w ocenie i wypracowaniu najwłaściwszych rozwiązań mogą pomóc konsultacje z prawnikiem czy psychologiem.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:


Barbara Szachniewicz  – Adwokat z doświadczeniem w prowadzeniu procesów sądowych. Przez wiele lat była sędzią sądu rejonowego i okręgowego. Prowadzi indywidualne kancelarie w Gdyni i Warszawie. Specjalizuje się w sprawach cywilnych i rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem procesów rozwodowych.

Katarzyna Wołodko – Doświadczony psycholog ze specjalizacją w zakresie psychotraumatologii ogólnej i specjalistycznej, z wieloletnim doświadczeniem w pracy z rodziną. Współpracowała przy projektach: Rodzina Bliżej Siebie oraz Żyję pełniej, a także uczestniczyła w programie Niebieski Patrol, skierowanym do osób doświadczających przemocy. Na co dzień prowadzi spotkania psychoedukacyjne ułatwiające radzenie sobie z sytuacją rozwodu.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka.