Rozwód – Wielka ofensywa dialogu

Rozwód zawsze wiąże się z silnymi, często negatywnymi emocjami, a skupienie na walce i własnej krzywdzie nie pozwala dostrzec racji drugiej strony. Jak nabrać dystansu, by wypracować konstruktywne rozwiązania na dłuższą metę, zapewnić dobro dzieci i utrzymać zdrowe relacje z byłym partnerem?

Rozwód stał się powszechnym zjawiskiem. Budzi silne emocje, które w połączeniu z ograniczonym dostępem do rzetelnej wiedzy generują chaos informacyjny wokół tego tematu. W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna organizowanej przez Centrum Porozumień Prawnych z Gdyni, będziemy rozmawiać ze specjalistami od rozwodów. Poruszymy różne tematy: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców.

O emocjach towarzyszących rozwodowi, konieczności konstruktywnego dialogu oraz możliwościach otrzymania rzetelnego, obiektywnego wsparcia rozmawiamy z adwokat dr Aleksandrą Brodecką, Dyrektor Zarządzającą Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

Jak zdefiniowałaby Pani rozwód?

Niezależnie od emocji, które mu towarzyszą, uważam, że rozwód jest zawsze zamknięciem jednych drzwi i otwarciem drugich. Coś się kończy, ale i zaczyna – niekoniecznie gorszego, tylko innego. Na pewno dla każdego, kogo dotyczy, może oznaczać coś odmiennego. Dla jednych porażkę, dla drugich trudne wydarzenie. Jak pokazują badania dla większości ludzi jest on po prostu doświadczeniem bardzo stresującym. W Skali Ponownego Przystosowania Społecznego (Holmesa i Rahe’a), która określa 43 najbardziej stresujące wydarzenia w życiu człowieka, rozwód znajduje się na drugim miejscu (zaraz po śmierci najbliższej osoby).

Z jakimi emocjami, oprócz stresu, muszą zmierzyć się ludzie, którzy decydują się na rozwód?

Towarzyszami rozstających się małżonków, zwłaszcza w pierwszym okresie, są zwykle silne, pierwotne reakcje: obrona, atak, chęć przetrwania. Niestety w tej walce i pod wpływem skrajnych emocji często zapominamy o tym, że choć za chwilę przestaniemy być mężem i żoną, to nadal powinniśmy pozostać ludźmi, a w przypadku posiadania wspólnych dzieci – także rodzicami. A przecież rozwód to nie wojna. Nie ma sensu wchodzić na wojenną ścieżkę i wytaczać przeciw sobie najcięższych dział. Większość rozwodzących się par, poza przykrymi doświadczeniami, ma za sobą również wiele wspólnych pozytywnych wspomnień. Warto odszukać je w sobie. Pozwala to złagodzić negatywne emocje, nabrać dystansu i z tematem rozwodu zmierzyć się wspólnie w konstruktywnym dialogu.

Rozumiem, że uważa Pani, że rozwód powinien odbyć się w cywilizowany sposób i być oparty na wzajemnym szacunku?

Zdecydowanie tak! To się udaje i to wcale nierzadko. Oczywiście wymaga to zaangażowania, dobrej woli z obu stron oraz emocjonalnej dojrzałości. Czasami rozwodzącym się nikt nie musi tego uświadamiać. Ale zdarza się i tak, że wejście na drogę racjonalnego dialogu jest możliwe tylko przy kompetentnym wsparciu bezstronnych, doświadczonych osób, pozwalających wyważyć racje i zobiektywizować sytuację. Taką pomoc można uzyskać na przykład od specjalistów w wyspecjalizowanych ośrodkach wsparcia.

Co to za ośrodki?

To po prostu miejsca, gdzie rozwodząca się para otrzymuje kompleksową, fachową pomoc ze strony zespołu osób, który łączy kluczowe w procesie rozwodu kompetencje: prawne, psychologiczne i mediacyjne. Wszyscy ci specjaliści powinni posiadać odpowiednie przygotowanie, doświadczenie i potwierdzone zawodowe predyspozycje do pełnienia takiej roli. I powinni ze sobą współpracować, pomagając parze w dialogu i wypracowaniu najlepszych rozwiązań rozwodowych.

Jednak większość rozwodzących się osób pierwsze kroki kieruje do adwokata, prawda?

Na ogół tak. Czasami trafiają wcześniej do gabinetu psychologa, rzadziej szukają wsparcia u mediatora. Jednak dobrze wiedzieć, że nawet najlepsi fachowcy w swoich dziedzinach mogą nie być w stanie pomóc skutecznie, działając w pojedynkę i starając się rozwiązać problem w tylko jednym obszarze. I dlatego ważne jest, by szukać miejsc, które łączą te kompetencje. Przy zaognionym konflikcie tylko ścisła współpraca i synergia wiedzy i doświadczenia prawnika, psychologa i mediatora, ma szansę realnie pomóc parze w opanowaniu konfliktu i w wypracowaniu właściwych, długofalowych rozwiązań.

Szukanie pomocy u prawnika czy psychologa wydaje się zrozumiałe. A czego, po podjętej już decyzji o rozwodzie, para może szukać u mediatora?

Rzeczywiście, wiele osób zastanawia rola mediatora, którego błędnie definiują jednoznacznie jako osobę mającą na celu scalenie małżeństwa. Podczas gdy mediator ma za zadnie jedynie ułatwienie stronom komunikacji w sprawach spornych. Sama mediacja może być prowadzona w kierunku pojednania lub w kierunku rozstania, a decyzję w tym zakresie podejmują wyłącznie strony. Mediator nic w tej kwestii nie narzuca ani nie sugeruje. W sytuacji, kiedy para na starcie zgłasza wolę rozstania, proces mediacji służy wypracowaniu zgodnego modelu postępowania i polubownemu ustaleniu przez strony istotnych kwestii związanych z rozwodem i funkcjonowaniem po nim, takich jak opieka nad dzieckiem czy sprawy finansowe. Mediacja w tym przypadku to, obrazowo mówiąc, „pertraktacje pokojowe” – zmierza do rozwiązania małżeństwa, ale na drodze wzajemnego porozumienia. Cytując Marię Teresę Romer: Nie ma lepszej sprawiedliwości niż ta, którą strony uzgodnią same. Dzięki porozumieniu mamy szansę zachować w dłuższej perspektywie zdrowe relacje i poprawnie funkcjonować po rozwodzie.

A co, kiedy jedna z osób ma jednoznaczną ocenę sytuacji, silne poczucie krzywdy i dąży do rozwodu z orzeczeniem o winie drugiej strony?

W subiektywnym odczuciu łatwo jest przypisać wyłączną winę drugiej stronie, ale w rzeczywistości sytuacja rzadko jest aż tak jednoznaczna. Sąd orzeka o winie jednej strony jedynie w sytuacji, kiedy ta wina jest ewidentna, a druga ze stron w żaden sposób nie przyczyniła się do rozpadu małżeństwa. Ze statystyk prowadzonych przez GUS wynika, że np. w 2015 roku takie rozstrzygnięcia zapadły jedynie w około 20 procentach przypadków. W pozostałych sąd dopatrzył się winy po obu stronach lub nie orzekał o niej wcale. Ta statystyka pokazuje dobitnie, że wskazywanie jedynego winnego rozpadowi związku często nie ma uzasadnienia, a przy tym znacznie wydłuża i komplikuje proces. Zdarza się oczywiście, że sytuacja faktycznie jest jednoznaczna. Ale w praktyce, najczęstszą przyczyną rozwodów jest tzw. niezgodność charakterów, czyli po prostu złe dobranie partnerów i ich niedopasowanie.

Niestety czasu i błędów z przeszłości nie cofniemy. Jak poradzić sobie z negatywnymi emocjami ?

Zawsze trzeba spróbować ze sobą rozmawiać, bo każdy, nawet trudny, rozwód od początku bardzo potrzebuje dialogu. Jego podstawą powinien być szacunek, chęć wzniesienia się ponad wzajemne żale, zrozumienia racji i znalezienia kompromisu. Nie ma sensu otwierać ognia i brnąć w konflikt zbrojny. A jeśli negatywne emocje towarzyszące rozstaniu uniemożliwiają racjonalny dialog, warto zwrócić się o wsparcie do doświadczonych specjalistów, którzy postarają się pomóc znaleźć wspólny język, zobiektywizować racje i wesprzeć proces sformułowania porozumienia prawnego między stronami i formalnego zatwierdzenia go przed sądem.

Czyli wierzy Pani, że powiedzenie sobie na końcu: Zostańmy przyjaciółmi, może zostać realnie wcielone w życie po rozstaniu?

To zależy od konkretnej sprawy i konkretnych ludzi – wymaga czasu, dla każdej pary innego. Jednak gdy emocje już opadną, a istotne sprawy, na przykład związane z wychowaniem wspólnych dzieci, wymagają bieżącego omówienia czy nowych ustaleń, dobrze jest móc normalnie porozmawiać z byłym partnerem. Więc choćby dla dobra dzieci warto jest zachować poprawne relacje.

No właśnie, dzieci. One na ogół bardzo przeżywają rozwód rodziców, prawda?

Oczywiście. I o nich rozwodzący się powinni także pamiętać. Nie wolno dopuścić do sytuacji, kiedy dzieci stają się zakładnikami czy kartą przetargową w starciu rodziców. Jeśli małżonkowie, mimo wszystkich różnic jakie ich dzielą i silnego stresu, będą umieli odłożyć na bok wrogość i wzajemne oskarżenia, to wszystko odbędzie się szybciej i mniej boleśnie. Nie tylko z ich perspektywy, ale co najważniejsze – także dla ich dzieci. W przypadku zaognienia konfliktu w sądzie, rozwód może trwać wiele lat i pociągać za sobą trudne do określenia koszty emocjonalne.

Czego życzyłaby Pani parom, które znalazły się w sytuacji rozwodu?

Przede wszystkim umiejętności dialogu na każdym etapie rozwodowej drogi. Zanim pójdą do sądu, w trakcie rozprawy i już po oficjalnym ustaniu małżeństwa. Zawsze warto ze sobą rozmawiać, przynajmniej dla dobra wspólnych dzieci. A kiedy racjonalna rozmowa staje się niemożliwa, radzę poszukać wsparcia w fachowych ośrodkach, łączących różne kompetencje i razem skorzystać z pomocy doświadczonych specjalistów.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Adw. dr Aleksandra Brodecka  – Inicjatorka i założycielka Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni  – pierwszego w Polsce prywatnego ośrodka specjalistycznego wsparcia dla osób w sytuacji rozwodu, kompleksowo łączącego kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne. Propagatorka dialogu w sprawach rozwodowych oraz alternatywnych metod polubownego rozwiązywania konfliktów, ze szczególnym uwzględnieniem optyki i długofalowego dobra dziecka.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Mediacje – usiądźcie do stołu rokowań

Postępowanie rozwodowe niesie za sobą wysokie koszty – emocjonalne, finansowe, straconego czasu. Zwykle wywołuje silny stres i skutkuje długofalowym pogorszeniem relacji. Podczas gdy ścieżka sądowa często może eskalować konflikt między małżonkami, mediacje pozwalają złagodzić emocje i konstruktywnie wziąć rozwód w swoje ręce. Jak zastąpić postępowanie sądowe procesem mediacji?

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o znaczeniu i zaletach mediacji w procesie rozwodowym rozmawiamy z adwokat dr Aleksandrą Brodecką, Dyrektor Zarządzającą Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

W masowej wyobraźni funkcjonuje jednoznacznie negatywny obraz sprawy rozwodowej. Skąd takie skojarzenie?

Większość postępowań rozwodowych prowadzonych jest wyłącznie bezpośrednio przed sądem, gdzie rozwodzące się osoby, przy wsparciu swoich adwokatów, próbują doprowadzić do korzystnych dla siebie rozwiązań. Często oznacza to okopywanie się na swoich pozycjach i zamienia – niestety – w długą i wyniszczającą emocjonalnie wojnę podjazdową, po której zwykle pozostaje trauma i konieczność długiego leczenia ran. Taki sposób prowadzenia rozwodu naraża rozwodzących się na liczne straty: czasowe, finansowe, emocjonalne, relacyjne. Sądy są z reguły przeciążone, ponieważ trafiają do nich sprawy, które często mogłyby zostać polubownie rozwiązane w procesie mediacji. W efekcie czas od złożenia pozwu do rozpoczęcia postępowania wynosi średnio 3-6 miesięcy. Okresy oczekiwania na kolejne rozprawy i czynności wymagające udziału biegłych sądowych to czas, który jedynie potęguje cierpienie. Nie wynika to ze złej woli sędziów, raczej z ograniczeń systemu prawnego i niewydolności sądownictwa. Sprawa rozwodowa toczona od początku do końca wyłącznie na sali rozpraw, często powoduje niewymierne koszty psychologiczne.

Dlaczego?

Rozwód bardzo obciąża emocjonalnie. A specyfika postępowania sądowego dodatkowo wymusza wykazanie konfliktu w małżeństwie – sąd nie orzeknie rozwodu, jeśli uzna, że partnerów wciąż coś łączy. Stres sprawia, że małżonkowie zaczynają się bronić, atakując drugą stronę. Sala rozpraw często staje się po prostu areną walki między partnerami. Wzajemne oskarżenia nakręcają spiralę agresji i uniemożliwiają racjonalny dialog. Małżonkowie brną w konflikt, stopniowo tracąc do siebie zaufanie. Nie rozmawiają bezpośrednio, lecz poprzez pełnomocników. To potęguje dzielący ich dystans. W sytuacji tak silnego stresu łatwo o trwałe pogorszenie relacji także z dziećmi i innymi bliskimi osobami.

Czy jest sposób by zminimalizować negatywne konsekwencje związane z postępowaniem sądowym?

Najlepszą odpowiedzią są mediacje, które można rozpocząć na każdym etapie procesu rozwodowego. Nie sprawią one, że rozwód przestanie być trudnym wyzwaniem, ale dzięki mediacjom będzie mógł odbyć się w sposób kulturalny. Proces mediacji jest szansą na zastąpienie wyniszczającego starcia konstruktywnymi rozwiązaniami, które usatysfakcjonują obie strony. Rozwiązania wypracowane wspólnie w formie porozumienia są najtrwalsze i najlepiej funkcjonują – partnerzy chętniej realizują to, co sami uzgodnili niż to, co w sytuacji konfliktu za nich postanowił sąd.

Czyli mediacja może w praktyce zastąpić postępowanie przed sądem?

By ustalić takie kwestie jak ustanowienie rozdzielności majątkowej, alimenty czy kontakty z dzieckiem, postępowanie w sądzie nie jest konieczne. Do zatwierdzenia ustaleń w każdym z tych obszarów wystarczy notariusz. Wydane przez niego akty notarialne mają moc wyroków. Formalnie dla orzeczenia rozwodu sąd oczywiście jest niezbędny, ale można iść do niego już z wypracowanym porozumieniem. Po pomyślnie zakończonym procesie mediacji, ośrodki mediacyjne bądź strony przedkładają ugodę mediacyjną do sądu wraz z wnioskiem o zatwierdzenie. Sąd bada, czy ugoda spełnia wymagania formalne oraz, przede wszystkim, czy jest zgodna z dobrem małoletnich dzieci. Jeżeli ugoda spełni wymagania, a przy tym sąd uzna, że doszło do trwałego rozkładu pożycia między stronami,  to ją zatwierdzi. To znacznie przyspiesza postępowanie sądowe, często wręcz je zastępując. Często się zdarza, że sąd w oparciu o ugodę orzeka rozwód na pierwszej rozprawie. W przypadku zatwierdzania ugód mediacyjnych strony są zwolnione z opłaty sądowej.

Dlaczego w takim razie mediacje dla rozwodzących się nie są obowiązkowe?

Właściwie są obowiązkowe. W styczniu 2016 zaszły zmiany w prawie, które wprowadziły obowiązek podjęcia mediacji zanim sprawa zostanie wniesiona do sądu. Małżeństwa, które nie wezmą udziału w procesie mediacji, muszą wykazać przed sądem, dlaczego nie skorzystały z szansy na uzgodnienie zasad rozwodu w drodze porozumienia, dającego przy okazji największe szanse zachowanie prawidłowych relacji po rozwodzie.

Według Pani te zmiany są słuszne?

Zdecydowanie tak. Mediacja nie potęguje konfliktu między partnerami i pozwala uniknąć pozostawienia w pobitym polu którejkolwiek ze stron. Nie ma wątpliwości, że jest to najlepszy model rozwiązywania spraw rozwodowych i sądy go zdecydowanie preferują. Rozwody w oparciu o ugodę mediacyjną są przez sąd zatwierdzane w pierwszej kolejności.

Kiedy jest dobry czas na podjęcie mediacji?

Po zmianach, które zaszły w prawie można wnioskować, że im wcześniej rozpocznie się proces mediacji, tym korzystniej – dla partnerów i wspólnych dzieci, a także z perspektywy sądu. Niemniej, każdy moment jest dobry i na każdym etapie sprawy warto podjąć taką próbę. Mediacje warto podjąć również już po rozwodzie w sytuacjach, które pozostaną nierozstrzygnięte przez sąd jak również, gdy sytuacja wymusi ponowne uregulowanie kwestii dotyczących m.in. kontaktów z dziećmi czy alimentów.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Adw. dr Aleksandra Brodecka  – Inicjatorka i założycielka Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni  – pierwszego w Polsce prywatnego ośrodka specjalistycznego wsparcia dla osób w sytuacji rozwodu, kompleksowo łączącego kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne. Propagatorka dialogu w sprawach rozwodowych oraz alternatywnych metod polubownego rozwiązywania konfliktów, ze szczególnym uwzględnieniem optyki i długofalowego dobra dziecka.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Mediacje – sztuka dobrych pertraktacji

W sytuacji rozwodu nie ma trwalszego i lepiej funkcjonującego rozwiązania niż wypracowane wspólnie porozumienie. Sprzyjający temu proces mediacji można rozpocząć w dowolnym momencie i nigdy nie jest on stratą czasu.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o tym czym jest mediacja, jak się ją prowadzi i jak wybrać odpowiedniego mediatora rozmawiamy z Katarzyną Stryjek, Szefem Zespołu Mediatorów w Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

Po co właściwie rozstający się małżonkowie mają korzystać z mediacji, w sytuacji, kiedy już podjęli definitywną decyzję o rozwodzie?

Pytanie to wynika z błędnego przekonania o tym, czym jest mediacja. Często utożsamiana jest jednokierunkowo: z próbą pojednania i rozmowami dążącymi do utrzymania małżeństwa. Tymczasem w praktyce, arsenał mediatora to po prostu zestaw technik, narzędzi i zachowań mający na celu ułatwienie komunikacji stron i konstruktywnego dialogu w sprawach spornych. W związku z tym proces mediacji może być prowadzony alternatywnie w dwóch kierunkach: pojednania lub rozstania. Decyzja o kierunku mediacji jest w pełni autonomiczną decyzją stron, którą mediator podejmuje zgodnie z ich wolą. Jeśli strony przystępując do mediacji deklarują, że chcą się rozstać, proces mediacji nie ma na celu scalenia małżeństwa i odwiedzenia ich od rozwodu, a jest próbą polubownego ustalenia przez strony samego sposobu rozstania. Ma służyć temu, by rozwodząca się para przy wsparciu obiektywnego mediatora mogła zgodnie określić zasady związane np. z formą rozwodu, opieką i wychowywaniem wspólnych dzieci czy kwestiami alimentacyjnymi. Poczynione dobrowolnie ustalenia mogą być spisane w formie porozumienia między stronami, nazywanego też ugodą mediacyjną i następnie przedłożone do zatwierdzenia przed sądem. Ten najczęściej uwzględnia porozumienie małżonków, wynikające z ugody mediacyjnej i orzeka rozwód lub separację.

Czyli rozumiem, że to forma pokojowych pertraktacji w atmosferze zawieszenia broni?

Mediator pozwala spojrzeć na sytuację rozwodu i omawiane ustalenia z innej perspektywy, z uwzględnieniem długofalowych konsekwencji aktualnych wyborów. Już sama obecność mediatora często temperuje nastroje i łagodzi emocje zwaśnionych partnerów, pozwalając uniknąć niepotrzebnej walki. Rozwiązania wypracowane wspólnie w formie porozumienia są najtrwalsze i najlepiej funkcjonują – partnerzy realizują to, co sami uzgodnili, co jest emocjonalnie znacznie łatwiejsze, niż stosowanie się do rozwiązań, które w sytuacji konfliktu partnerów określił za nich sąd i z którymi nieraz któraś ze stron się nie zgadza.

A co w sytuacji, gdy małżonkowie uważają, że nie ma już dla nich żadnej szansy na rozwód na drodze porozumienia? Czy mediacje to nie będzie dla nich stracony czas?

Nigdy nie jest za późno na rozpoczęcie mediacji, podobnie jak nigdy nie jest za późno na zawieszenie broni. Tym bardziej jeśli konsekwencje wrogiego konfliktu np. zaczynają odbijać się na dzieciach. Ta świadomość często stanowi wartościowy punkt wyjścia w procesie mediacji. Rodzice, którzy uzmysławiają sobie, że dziecko wiele wycierpiało przez ich konflikt, najczęściej chcą zrobić wszystko, by nie potęgować już dalej złych doświadczeń. Po prostu na błędach łatwiej się uczyć, dosadniej widać konsekwencje dotychczasowego postępowania. Z mojego doświadczenia wiele silnie skłóconych par osiąga bardzo realne korzyści, uczestnicząc w mediacji. To nigdy nie jest dla nich stracony czas.

To znaczy, że mediacje są dla każdego?

Z formalnego punktu widzenia nie, ponieważ nie każdy może samodzielnie uczestniczyć w mediacji. Są osoby, które zgodnie z prawem nie mogą w nich uczestniczyć dla własnego dobra. Na przykład osoby, które podlegały lub wciąż podlegają różnego rodzaju przemocy ze strony małżonka (fizycznej, psychologicznej, finansowej, na tle seksualnym), a także takie, które są w bardzo złym stanie psychicznym lub w trakcie terapii. Jeżeli taka osoba mimo wszystko zgłosi się na mediacje, to doświadczony mediator powinien to zauważyć i przerwać proces. Niemniej, nawet taka sytuacja nie wyklucza skorzystania z dobrodziejstw mediacji np. dzięki udziałowi tej osoby wspólne z pełnomocnikiem.

Są jakieś zasady, do których trzeba się stosować podczas mediacji?

Działania każdego z uczestników mediacji są regulowane przez szereg zasad, aby pole mediacji nie stało się kolejnym polem bitwy. Rozpoczynając mediację, strony zobowiązują się do wzajemnego szacunku, a także zachowania w tajemnicy informacji o jej przebiegu i efektach. Partnerzy mogą w każdej chwili przystąpić do mediacji, a także wycofać się z niej w dowolnym momencie procesu. Podpisana ugoda nie jest dokumentem formalnym, dopóki nie zatwierdzi jej sąd. Partnerzy nie muszą natomiast brać udziału w mediacji w pojedynkę – obie strony lub jedna z nich mogą uczestniczyć w mediacji przy obecności i wsparciu swojego pełnomocnika.

Czyli kim jest mediator?

Mediator to osoba z zewnątrz, niezwiązana z żadną ze stron. Zarządza komunikacją i ułatwia dialog w trakcie rozwodu. Poza poufnością i szacunkiem, dodatkowo obowiązują go zasady: bezstronności, neutralności i uczciwości. Mediator w równym stopniu angażuje się w pomoc każdej ze stron, bo nie ma żadnego interesu w tym, jak będzie przebiegała i zakończy się mediacja. Akceptuje wszystkie racjonalne rozwiązania, które strony uważają za właściwe w ich sytuacji. Jednocześnie nie dopuszcza do zawarcia ugody, która mogłaby skrzywdzić którąś ze stron. W związku z tym, nierzadko pełni w pewnym sensie rolę „adwokata dziecka”. Nie wywiera wpływu na decyzje, nie ocenia uczestników mediacji ani treści rozmów. Jego kompetencje pozwalają skonfliktowanym partnerom neutralizować negatywne emocje i znaleźć wspólny język ponad nimi. Dlatego po skutecznej mediacji nikt nie ma poczucia przegranej.

Gdzie zatem szukać dobrego mediatora? Czy taką rolę może pełnić każdy? Czy może nim być np. członek rodziny czy zaufany znajomy?

Zdarza się, że bliscy starają się wchodzić w rolę mediatora, ale to zwykle powoduje więcej szkód niż korzyści. By być dobrym mediatorem trzeba mieć nie tylko odpowiednią wiedzę i doświadczenie, ale też szczególne predyspozycje. Dlatego znalezienie dobrego mediatora faktycznie nie jest proste. Warto w tym zakresie szukać doświadczonych profesjonalistów – certyfikowanych mediatorów w centrach mediacyjnych lub wyspecjalizowanych ośrodkach. Szczególnie warto szukać tych ośrodków, w których mediacje prowadzone są w parach mediacyjnych, a mediator wspierany jest w procesie mediacji przez osoby z kompetencjami prawniczymi i psychologicznymi. Wsparcie prawne jest niezbędne przy zatwierdzaniu porozumienia, zaś psychologiczne – szczególnie ważne z punktu widzenia prawidłowego ustalenia rozwiązań mających wpływ na dalszy rozwój i wychowanie wspólnych dzieci i ułożenie wzajemnych relacji w rodzinie po rozwodzie. Wielką zaletą skutecznych mediacji jest minimalizowanie kosztów emocjonalnych i finansowych obu stron, a w efekcie umożliwienie sprawnego i kulturalnego rozwodu.

Czy wystarczy jedna wizyta u mediatora?

Zwykle pierwsze spotkanie ma charakter rozpoznawczy. Czasem zdarza się, że już podczas pierwszej wizyty zostaje podpisana ugoda, ale standardowo strony spotykają się na mediacji 3-5 razy. Trzeba pamiętać, że mediacja jest procesem – nie warto przyspieszać jej przebiegu. Okresy między spotkaniami pozwalają na refleksję, przyswojenie perspektywy drugiej strony i nabranie dystansu.

Jak powiedzieć partnerowi, że chce się skorzystać z usług mediatora?

Najlepiej bezpośrednio, ale to nie zawsze jest możliwe. Wtedy najczęściej to ośrodki mediacyjne, do których się zgłosimy, dostarczają drugiej stronie zaproszenie do mediacji i umożliwiają zainicjowanie takiego procesu. Zaproszenie wysyłane jest pocztą tradycyjną lub elektroniczną i zawiera propozycję terminu pierwszego spotkania. Takie zaproszenie można oczywiście wręczyć też małżonkowi osobiście.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Katarzyna Stryjek  – Doświadczony mediator, pedagog i wykładowca akademicki. Szef Zespołu Mediatorów w Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni, a także Prezes Polskiego Centrum Mediacji Oddział Trójmiasto. Stały mediator przy Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Prowadzi procesy mediacji od 1995 roku, a więc od początku funkcjonowania mediacji w polskim prawie. Od roku 2003 prowadzi mediacje w sprawach cywilnych, w tym mediacje rodzinne oraz pozasądowe postępowania mediacyjne. Jest uznanym konsultantem i doradcą ds. alternatywnych metod rozwiązywania konfliktów.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Radar emocji dziecka

Skonfliktowani rodzice dostrzegają często tylko własną więź z dzieckiem. Każdy z nich ma wrażenie, że najlepiej zna jego potrzeby i wie, co będzie dla niego dobre. Jednak, właśnie ze względu na dobro dziecka, warto zweryfikować te założenia. Specjalistyczne badania psychologiczne są dobrym punktem wyjścia do wypracowania właściwych rozwiązań dotyczących opieki nad dzieckiem po rozstaniu rodziców.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o zaletach diagnostyki psychologicznej dziecka i rodziny w sytuacji rozwodu, a także o tym, jak przebiegają badania i gdzie można je przeprowadzić rozmawiamy z Martą Rymer, Ekspertem z Zespołu Psychologów Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

W jaki sposób rozstający się rodzice mogą obiektywnie poznać punkt widzenia i potrzeby emocjonalne ich dziecka w sytuacji rozwodu? Czy wystarczy je o to zapytać?

Rozmowa rodzica z dzieckiem i próba uzyskania w ten sposób obiektywnego obrazu jego odczuć i emocji jest niezwykle trudna. Zwłaszcza, że w sytuacji rozwodu występuje u dzieci często konflikt lojalności i każdemu z rodziców dziecko stara się powiedzieć to, co w jego odczuciu dany rodzic chciałby usłyszeć i co sprawi mu przyjemność. Z tego powodu, by uzyskać obiektywną opinię zdecydowanie lepiej jest zwrócić się do psychologów ze specjalistycznego ośrodka diagnostycznego.

Co to za ośrodki?

To po prostu miejsca, w których działa interdyscyplinarny zespół specjalistów, w tym także psychologów, będących na liście biegłych sądowych przy Sądzie Okręgowym. Mają oni odpowiednie kwalifikacje oraz kompetencje i narzędzia diagnostyczne, aby przeprowadzić badanie dziecka i sporządzić obiektywną opinię. Postępowanie diagnostyczne zawsze ma na celu dobro dziecka. Co istotne, opinie ekspertów z takich ośrodków mogą być przedkładane sądowi. To sąd decyduje o tym, czy uzna dany dowód.

W jaki sposób psycholog stara się dotrzeć do dziecka, by poznać jego prawdziwe uczucia, emocje i potrzeby?

Dobrze oddaje to łacińska maksyma Audi et vide, czyli: Słuchaj i patrz. Badania diagnostyczne dzieci prowadzone przez doświadczonych psychologów polegają m.in. na rozmowie kierowanej z dzieckiem oraz obserwacji jego zachowania w relacji z rodzicami. Oczywiście taką rozmowę i obserwację wspierają też adekwatne do wieku metody diagnozy, pozwalające na obiektywizację stanów dziecka. Emocje i więzi uczuciowe można diagnozować w oparciu o szereg specjalistycznych badań i technik diagnostycznych (testowych: m.in. kwestionariuszowych i skalowych) oraz metod projekcyjnych. Każdorazowo dobierane są one przez wyspecjalizowanych psychologów adekwatnie do celów badania, wieku i możliwości dziecka. Celem nadrzędnym badań psychologicznych jest obiektywizacja stanu osoby badanej. Dlatego zwykle prowadzi się je w kilkuosobowych zespołach. Z zebranych danych obserwacyjnych tworzona jest opinia, która dla wielu rodziców może stanowić istotną wytyczną przy planowaniu zasad opieki nad wspólnym małoletnim dzieckiem po rozstaniu.

Czy na badanie dziecka przez psychologa muszą wyrazić zgodę oboje rodzice?

Nie. To częste nieporozumienie. Wystarczy, że na badanie zgodzi się jeden z pełnoprawnych opiekunów. Zdarza się, że któryś z rodziców podnosi zarzuty, że badanie nie powinno być przeprowadzone, ponieważ on o nim nie wiedział lub nie wyraził na nie zgody – tego typu zarzuty są bezzasadne. Badanie psychologiczne nie stanowi zagrożenia dla zdrowia lub życia dziecka – do jego przeprowadzenia nie potrzeba pisemnej zgody obojga rodziców.

Rodzice czasem obawiają się tego typu badań swoich dzieci. Jak ich do nich przekonać?

Zdarza się czasem, że rodzice obawiają się, iż badanie psychologiczne wywoła w dziecku jakąś traumę. Sądzę, że te obawy biorą się z niewiedzy, jak takie badanie wygląda. Spróbuję opisać sytuację badawczą. W przypadku małych dzieci, które jeszcze nie piszą i nie czytają, nie stosuje się żadnych technik kwestionariuszowych. Bazujemy wtedy głównie na tzw. rozmowie kierowanej. Wspieramy się przy tym zabawami, technikami projekcyjnymi, technikami rysunkowymi. Staramy się tak przygotować i przeprowadzić procedurę diagnostyczną, by nie była dla dziecka sytuacją obciążającą, a budzącą zainteresowanie i jednocześnie, by dostarczyła materiału niezbędnego do wydania opinii. Takie badanie trwa ok. 40-45 minut (z czego ok. 10-15 minut poświęcamy na nawiązanie kontaktu interpersonalnego i emocjonalnego z dzieckiem). Do badania starszych dzieci wykorzystujemy odpowiednie techniki kwestionariuszowe, inwentarzowe i skalowe. Przyjazne warunki, w jakich odbywają się spotkania, pozwalają redukować stres dziecka. Oczywiście pewne napięcie związane z nową sytuacją może u dziecka wystąpić, ale staramy się zrobić wszystko co niezbędne, aby je zminimalizować.

Czy wynik badania jest wiarygodny dla rodziców?

Powinien być. Zdarza się, że jeżeli ktoś przychodzi z negatywnym nastawieniem oraz z przekonaniem, że jego subiektywna opinia jest prawdziwa, to może być mu trudno przyjąć dane i wnioski płynące z opinii psychologicznej. Wnioski psychologa mogą nie pokrywać się ze spostrzeżeniami i oczekiwaniami rodzica. Czasem prowadzi to do negowania przez niego wyników badań. Rodzic może pomyśleć: Co ten psycholog może powiedzieć o moim dziecku, skoro spędził z nim tylko godzinę, a ja jestem z nim całe życie i znam moje dziecko?

Ale, wbrew przypuszczeniom rodzica, może powiedzieć całkiem dużo, prawda?

O, tak. Badanie może powiedzieć bardzo dużo, znacznie więcej niż może się wydawać. Zdarza się, że oprócz samego charakteru więzi i relacji w rodzinie, ujawnia też próby manipulacji i wpływania rodzica na to, co i w jaki sposób dziecko mówi, jak przekazuje określone treści podczas badania.

Czy rodzice mogą być obecni podczas badania?

To zależy od celu diagnozy. Jeśli chcemy zbadać, jak dziecko funkcjonuje w relacji z obojgiem rodziców, to obserwujemy dziecko w obecności rodziców. Gdy chcemy zbadać stosunek dziecka do rodziców i kontaktów z nimi, poznać jego oczekiwania, zobaczyć, jak dziecko postrzega obecną sytuację, to badanie prowadzimy pod nieobecność rodziców. W ten sposób udaje się uzyskać obiektywny obraz.

Co rodzicom może dać wynik badania?

Jeżeli na badanie kieruje sąd, to opinia psychologa jest przekazywana bezpośrednio do niego. W przypadku badań prywatnych opinię przekazuje się bezpośrednio rodzicom lub jednemu z nich. Wnioski z czynności diagnostycznych pomagają zwykle rodzicom podjąć rozmowy o porozumieniu. Nie na poziomie kłótni, a na poziomie racjonalnych rozwiązań. Wyniki badania psychologicznego pomagają zrozumieć punkt widzenia dziecka. To często otwiera nowe przestrzenie do porozumienia się. Nagle okazuje się na przykład, że dziecko potrzebuje i oczekuje spędzania czasu w porównywalnym udziale z mamą i tatą, a nie jak np. sądził jeden z rodziców – wyłącznie z nim.

Gdzie można wykonać takie badania?

W przypadku wątpliwości czy rozbieżności wynikających z zaognionego konfliktu rodziców, można poddać się takiemu badaniu psychologicznemu za pośrednictwem skierowania sądowego w ośrodkach państwowych. Jednakże całkowity czas procedury sądowej, w tym czas trwania procesu opiniowania specjalistycznego trwać może od roku do nawet kilku lat, co nie sprzyja sprawnemu i konstruktywnemu uporządkowaniu kwestii spornych oraz niewątpliwie ma niekorzystny wpływ na sytuację dziecka w rodzinie. Takie badanie psychologiczne można wykonać także w specjalistycznych ośrodkach prywatnych, np. w ramach działalności Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni. Całkowity czas procesu diagnostycznego, obejmujący wyznaczenie terminu, przeprowadzenie badania całej rodziny i sporządzenie opinii, zamyka się tu zwykle w granicach jednego miesiąca, a przy dużym skomplikowaniu sprawy – dwóch miesięcy.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Marta RymerPsycholog, biegły sądowy. Wieloletni pracownik RODK, a następnie OZSS przy Sądzie Okręgowym w Gdańsku. Zajmuje się diagnozowaniem i opiniowaniem m.in. w sprawach rodzinnych i rozwodowych, a także w sprawach nieletnich i w kwestii wiarygodności zeznań świadków. Jako ekspert w Prywatnym Zespole Specjalistów Sądowych Audi et Vide prowadzi rodzinną diagnostykę psychologiczną oraz konsultacje w zakresie przygotowania członków rodziny do funkcjonowania po rozstaniu.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Dziecko – strefa zdemilitaryzowana

Rozstanie rodziców to punkt zwrotny w życiu dziecka. Niesie zagrożenia, ale i potencjał rozwoju. Odpowiednie wsparcie dziecka w tym okresie pozwala mu wypracować zdrowe sposoby reagowania.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o tym jak minimalizować traumę dziecka w sytuacji rozwodu i sprawić, by nauczyło się pozytywnie konfrontować z problemami rozmawiamy z Tomaszem Montowskim, Ekspertem z Zespołu Psychologów Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

Który z momentów rozwodu rodziców jest dla dziecka najtrudniejszy: ten, w którym się o nim dowiaduje, przebieg rozprawy czy czas, gdy już jest „po wszystkim”, a taty bądź mamy nie ma już na stałe w domu?

Każda sytuacja rozwodowa jest inna i każde dziecko może na nią inaczej zareagować. Dużo zależy od wieku dziecka, jego relacji z każdym z rodziców, ale także cech indywidualnych. Rozstanie rodziców jest na ogół dłuższym procesem, w którym w poszczególnych okresach pojawiają się określone emocje, różne potrzeby, oczekiwania i doznania.

Czy można je jakoś ogólnie określić?

Tak, u dzieci wyróżniamy cztery etapy radzenia sobie z rozwodem rodziców. Są to:

  • faza nieuznawania – gdy pojawiają się takie reakcje jak: wstrząs, wyparcie, niechęć do zaakceptowania sytuacji rozwodu,
  • faza intensywnych (często skrajnych) emocji – buntu, agresywnych zachowań i rozżalenia, przejawiającego się w pytaniu: Dlaczego to spotkało moją rodzinę?,
  • faza pertraktacji i negocjacji – etap nadziei, podczas którego dziecko próbuje stawiać własne warunki, często w drodze szantażu,
  • faza adaptacji – pogodzenia się z nową sytuacją.


To, jak dziecko reaguje na rozwód, w dużym stopniu zależy także od jego wieku, prawda?

Oczywiście, emocjonalność przedszkolaka znacznie różni się przecież od reakcji emocjonalnych nastolatka. Większość rodziców mówi, że łatwiej rozmawia im się z młodszym dzieckiem niż ze starszym. Nic dziwnego, nastolatek więcej rozumie, zadaje więcej trudnych pytań, bardziej broni swojej niezależności, kategoryzuje swoje oczekiwania. Nie da się jednak generalizować. Każdy rozwód i wszystko, co się z nim wiąże – także relacje z dziećmi – to zawsze bardzo indywidualna sprawa. Bardzo wiele zależy od sposobu rozstania rodziców. Często rozwodzący się rodzice prowadzą ze sobą otwartą wojnę i pozwalają na regularną „wymianę ognia” w obecności dziecka, nie zdając sobie sprawy z tego, jak duży wpływ na jego psychikę będzie miał styl ich rozstania i to, jak się ze sobą komunikowali. A ponieważ ludzie uczą się poprzez obserwację zachowań innych, dzieci biorące udział w zaognionym konflikcie rodziców kształtują negatywne wzorce relacji w rodzinie. Dlatego trzeba zrobić wszystko, by ich obraz nie był zaburzony.

Czy rozpad rodziny to z perspektywy dziecka zawsze wyłącznie negatywne emocje?

Na ogół dziecku nie jest łatwo z sytuacją rozwodową, żyje w gąszczu trudnych, niezrozumiałych, sprzecznych emocji, ale niekoniecznie tylko negatywnych. I nie chodzi mi tu tylko o sytuacje, w których np. dziecko doświadczało w rodzinie przemocy ze strony jednego z rodziców, a ich rozstanie jest dla niego zakończeniem jednoznacznie złych doświadczeń. Także w rodzinach, w których nie było przemocy i relacje rodzinne były z perspektywy dziecka ogólnie poprawne, sytuacja rozwodowa może nieść pozytywny potencjał. Przede wszystkim dlatego, że w jakimś zakresie uczy konfrontować się z problemem. W sytuacji rozstania rodziców najistotniejszy jest czas i odpowiednie przepracowanie emocji.

Czego w dłuższej perspektywie może nauczyć się dziecko, gdy już przejdzie przez rozwód rodziców?

Rozwód może być dla dziecka bardzo wartościową lekcją życia – radzenia sobie z trudnymi sytuacjami i emocjami, lekcją zrozumienia, uznania własnych potrzeb i akceptacji dla potrzeb innych. Ale żeby tak się stało, rozwód nie może być areną walki, tylko musi odbywać się kulturalnie – nie może zabraknąć dialogu i wzajemnego szacunku. Bardzo dobrze, by w sytuacji rozwodu całej rodzinie towarzyszył ktoś umiejący obiektywnie pomóc, doradzić i znaleźć wspólny język ponad emocjami.

Ma Pan na myśli psychologa?

Nie wyłącznie. W tym kontekście chodzi mi raczej o dobrze przygotowanego, doświadczonego mediatora, który nie tylko wspiera małżonków w drodze do szybszego, mniej bolesnego rozwodu, ale niejednokrotnie staje się też niejako adwokatem dziecka. Stara się zrozumieć jego potrzeby i relacje z rodzicami i reprezentować je w imieniu dziecka w procesie mediacji.

A jak obiektywnie najlepiej poznać punkt widzenia dziecka? Skonfliktowani rodzice zwykle dostrzegają tylko własną więź z nim i każdy z nich czuje, że najlepiej zna jego potrzeby.

Obiektywna rozmowa z dzieckiem w trakcie rozstania rodziców jest zawsze trudna. Zwłaszcza, że w sytuacji rozwodu występuje u dzieci często konflikt lojalności i każdemu z rodziców dziecko stara się powiedzieć to, co w jego odczuciu dany rodzic chciałby usłyszeć i co sprawiłoby mu przyjemność. Jeżeli nie mamy pewności, jak się do tego zabrać, skonsultujmy się z psychologiem ze specjalistycznego ośrodka diagnostycznego. Pomoże on dziecku przejść przez rozwód rodziców spokojnie, etapami, adekwatnie do jego wieku. Można skorzystać tam także z konsultacji psychologicznych przygotowujących dziecko do rozstania rodziców. Dzięki profesjonalnemu, interdyscyplinarnemu wsparciu z zewnątrz dziecko uczy się konstruktywnych sposobów, strategii radzenia sobie z nową sytuacją, łagodniej ją przechodzi i szybciej się w niej odnajduje.

Co, poza wsparciem psychologa, pomaga dzieciom uporać się z rozwodem rodziców?

Na pewno okazywanie im szacunku – szanowanie ich potrzeb na każdym etapie zaistniałej sytuacji. Dodatkowo niezbędna jest rozmowa – mądra, spokojna, dostosowana do poziomu percepcji dziecka. Do młodszych dzieci starajmy się mówić o rozwodzie w prostych, krótkich zdaniach, posługujmy się obrazami, skojarzeniami, porównaniami. Czasem łatwiej jest nie mówić od razu o emocjach, nie pytać: Jak się z tym czujesz? Co sądzisz o naszej sytuacji? Z kim wolisz zamieszkać? Nie zasypujmy dziecka informacjami, jak to wszystko teraz będzie wyglądało. Warto pamiętać, że sytuacja rozwodowa jest sytuacją dynamiczną – na początku drogi rozwodowej nic jeszcze nie wiadomo na pewno, nie warto więc składać dziecku obietnic bez pokrycia.

A czy dziecko powinno wiedzieć, że rodzice silnie przeżywają rozwód np. kiedy widzi, że mama często płacze?

Dziecko doskonale wyczuwa emocje rodziców, a także każdy fałsz czy kłamstwo. Mówienie, że „wszystko jest dobrze” i wymuszony uśmiech nie rozwiązują problemu. Dzieci szybko odgadują, że rodzic nie czuje się pewnie i trafnie odczytują jego stany emocjonalne. Dobrze jest mówić dziecku  – adekwatnie do jego wieku – o swoich emocjach (szczególnie tych pejoratywnych). Przy tym na pewno warto starać się zachować choćby odrobinę dobrego humoru. W połączeniu z prawdziwym uśmiechem może on być pomocny w rozładowaniu emocji związanych z trudną także dla dziecka sytuacją.

Czy pozytywnie wyglądająca relacja rodziców z dzieckiem daje gwarancję łatwiejszego przejścia dziecka przez rozwód?

W sytuacji rozwodowej nie można stwierdzać niczego jednoznacznie, bo każdy rozwód, każde dziecko i relacje w rodzinie są inne. Jednak na pewno dobra, silna relacja z dzieckiem może ograniczyć negatywne sytuacje i emocje. Warto pamiętać, że dużo zależy także od tego, jak wyglądają – na poszczególnych etapach rozwodu – relacje samych rodziców ze sobą. Te zachowania dziecko też obserwuje. Często nie mogąc sobie z nimi poradzić, zamyka się w sobie lub reaguje agresją. Niezależnie od natężenia wrogich emocji między rozwodzącymi się rodzicami, dzieci zawsze powinny pozostać w strefie zdemilitaryzowanej.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Tomasz Montowski  – Psycholog specjalizujący się w psychologii rodziny oraz psychologii klinicznej. Doświadczenie zdobywał m.in. w Rodzinnym Ośrodku Diagnostyczno-Konsultacyjnym w Gdańsku oraz Ośrodku Interwencji Kryzysowej w Gdyni. Uczestnik projektu badawczego dot. narzędzi do diagnozowania relacji w rodzinie z ramienia Zakładu Badań nad Rodziną i Jakością Życia UG. Prowadzi rodzinną diagnostykę psychologiczną oraz przygotowanie rodziny do funkcjonowania po rozstaniu.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Dziecko pod ostrzałem

Rodzice pochłonięci własnym konfliktem często zapominają, jak silnie wpływa on na dziecko. Krótkowzrocznie dążąc do zagarnięcia dziecka dla siebie, potęgują jego poczucie dezorientacji.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o konieczności tworzenia przez rozwodzących się rodziców wspólnego frontu i negatywnych konsekwencjach wciągania dziecka w konflikt, zanim nie zostanie on rozwiązany rozmawiamy z Adwokat Joanną Gręndzińską.

Skąd bierze się często obserwowane w toku rozwodu dążenie rodziców do zagarnięcia dziecka na wyłączność?

Tu niestety nie chodzi o nic innego, jak o zaspokojenie własnych potrzeb. Najczęściej małżonkowie postępują tak, by po prostu „dopiec” drugiej stronie – z żądzy zemsty lub złości. Traktują dziecko jak łup wojenny, a jego zagarnięcie jak rewanż na drugiej stronie za własne żale, rozgoryczenie, problemy. Często wynika to z zapatrzenia w siebie i w swoje subiektywne emocje. Ale sami będąc negatywnie nastawionym wobec małżonka, zwykle nie dostrzega się krzywdy, jaką przy okazji bezwiednie wyrządza się własnemu dziecku. Zdarza się, że dziecko staje się kartą przetargową, a rodzic próbuje nim manipulować dla własnych potrzeb. To jednak droga donikąd. Konwencja o Prawach Dziecka mówi wyraźnie, że dziecko ma prawo do mamy i taty. Nie jest ono niczyją własnością. Kontakt z obojgiem rodziców jest niezwykle ważny dla kształtowania się jego tożsamości i poczucia wartości.

A co w sytuacji, gdy np. jeden z rodziców rzeczywiście jednostronnie przyczynił się do rozpadu małżeństwa albo po rozwodzie unika kontaktów lub nie płaci zasądzonych alimentów?

Oczywiście zdarzają się sytuacje, gdy były partner nie wywiązuje się z postanowień. I nie należy tego ukrywać, szczególnie przed starszymi dziećmi. Ale kiedy zaczynamy świadomie deprecjonować drugiego rodzica, aktywnie demonstrując wobec niego niechęć, to mimo woli oczekujemy od dziecka, że podzieli nasz punkt widzenia. Wpływanie na dziecko, by tak się stało jest niczym innym, jak manipulacją i może wyrządzić dziecku szkody w dłuższej perspektywie.

Może determinacja w zawłaszczaniu relacji z dzieckiem jest formą nie tylko odreagowania, ale też próbą poradzenia sobie ze strachem przed samotnością i poczuciem straty po rozstaniu z małżonkiem?

Próby wyładowania swojego gniewu poprzez karanie małżonka i niszczenie jego więzi z dzieckiem faktycznie mogą przynieść krótkotrwałą ulgę. Ale to pyrrusowe zwycięstwo. Szczególnie w sytuacji, gdy jest się odpowiedzialnym za dziecko. Rozstanie rodziców to dla wszystkich trudne przeżycie. Ale trzeba mieć świadomość, że angażowanie dziecka w konflikt rodziców nie pozostanie bez wpływu na jego psychikę, emocje, zachowanie. Manipulowanie dzieckiem, szantaż emocjonalny, przekupywanie prezentami, indoktrynacja przeciw drugiemu rodzicowi czy ograniczanie kontaktów z nim, to czynniki, które jeszcze bardziej utrudniają adaptację dziecka do i tak już trudnej, nowej sytuacji. Destruktywne zachowania rodziców mogą prowadzić do zaburzeń rozwojowych, rzutujących na całe przyszłe życie dziecka.

Zabrzmiało groźnie. Czyli co może się stać?

To naprawdę jest groźne. Głównym celem tych wszystkich destrukcyjnych, manipulacyjnych działań jest przede wszystkim zniszczenie więzi dziecka z drugim rodzicem, z drugim opiekunem. A lista następstw manipulacyjnej postawy rodzica jest długa. Najczęściej określa się je zbiorczo mainem syndromu PAS (z ang. Parental Alienation Syndrome) czyli syndromem oddzielenia (odosobnienia, alienacji) od drugoplanowego opiekuna. PAS często jest konsekwencją prób fizycznego i emocjonalnego zatrzymania dziecka przy sobie przez któregoś z rodziców. Taki rodzic stosuje przeróżne chwyty, mające na celu odizolowanie dziecka od drugiego rodzica.

Jak rozpoznać PAS u dziecka?

Początkowo reakcją na negatywną sytuację okołorozwodową mogą być dolegliwości natury somatycznej: bóle brzucha, zawroty głowy, astma, zaburzenia snu czy problemy z przemianą materii. Syndrom PAS może zintensyfikować te dolegliwości. Nasilenie i utrwalenie syndromu PAS u dziecka może mieć też konsekwencje psychologiczne w dorosłym życiu. Badania wskazują na związek syndromu PAS z późniejszymi trudnościami w nawiązywaniu prawidłowych, pozytywnych i bliskich relacji interpersonalnych, problemy tożsamościowe, depresje czy stany lękowe. Zdarza się, że w efekcie PAS występują zaburzenia psychiczne, osobowościowe (takie jak fobie, podatność na wchodzenie w różne nałogi, uzależnienia), mogą pojawić się też zaburzenia seksualne.

I to wszystko może być skutkiem tego, że chcieliśmy zdeprecjonować rolę byłego partnera w życiu dziecka po rozwodzie?

Niestety tak. Stałe podawanie dziecku informacji deprecjonujących drugiego rodzica, stosowanie szantażu emocjonalnego czy materialnego, niedopuszczanie lub utrudnianie kontaktu z drugim opiekunem to zachowania, które wyrządzają dziecku olbrzymią krzywdę. Możemy nawet powiedzieć w takiej sytuacji o przemocy emocjonalnej wobec dziecka.

A co w sytuacji, gdy dziecko świadomie bierze w obronę któregoś z rodziców, stając po jego stronie?

To, co wydaje się świadome i intencjonalne niekoniecznie musi takie być. Diagnostyka psychologiczna często ujawnia że zachowania i postawy dziecka wynikają z manipulacji jego uczuciami. Zdarza się, że w czasie trwania małżeństwa dzieci odgrywają rolę bufora między partnerami. W przypadku rodzeństwa bywa tak, że jedno dziecko trzyma stronę mamy, a drugie staje po stronie taty. Wówczas w rodzinie powstają dwie koalicje. W obliczu rozwodu rodziców taki układ silnie obciąża wzajemne stosunki, również między dziećmi.

Co zrobić, by dziecko w sytuacji rozwodu czuło się bezpiecznie?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że dziecko jest najważniejszym podmiotem i że nie jest winne rozwodowi. Najważniejsze, to pokazać dziecku, że co prawda jego świat w konsekwencji rozwodu rodziców się zmieni, ale ono w nim nadal będzie w pełni bezpieczne, kochane, ważne. Musi wiedzieć, że choć rodzice rozstają się ze sobą nawzajem, to nie rozstają się z nim. Żeby czuć się bezpiecznie i stabilnie, dziecko potrzebuje zarówno relacji z matką, jak i z ojcem. Do tego potrzebne jest umiejętne postępowanie. Rodzice jawnie nie powinni okazywać względem siebie wrogości, niechęci, czy tym bardziej agresji – nie mogą stać „po dwóch stronach barykady”.

Jak wypracować z byłym partnerem wspólny front?

Kiedy nie potrafimy tego osiągnąć sami, bardzo pomocne będzie wsparcie z zewnątrz. Np. w procesie mediacji, przy wsparciu doświadczonego mediatora, partnerzy mają szansę ponad emocjami wypracować zgodnie ustalenia w najistotniejszych kwestiach związanych z rozwodem, m.in. dotyczących kontaktów i organizacji opieki nad dzieckiem. Bardzo dobrym punktem wyjścia do konstruktywnych ustaleń planu opieki po rozwodzie są też badania i fachowe opinie psychologiczne. Pozwalają one obiektywnie określić więzi łączące dziecko z każdym z rodziców i jego faktyczne potrzeby emocjonalne. Wnioski z czynności diagnostycznych pomagają wielu rodzicom – często pierwszy raz – w pełni uświadomić sobie i zrozumieć punkt widzenia ich dziecka. W praktyce może skutkować to zmianą ich nastawienia w wybranych kwestiach i wycofaniem się w imię dobra dziecka z dążenia do rozwiązań, które wcześniej wydawały im się subiektywnie jedynie słuszne. To otwiera nowe przestrzenie do odpowiedzialnego porozumienia się.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Adw. Joanna Gręndzińska –  Adwokat specjalizujący się w prawie rodzinnym i cywilnym. Propagatorka dialogu w sprawach rozwodowych oraz alternatywnych metod polubownego rozwiązywania konfliktów, ze szczególnym uwzględnieniem optyki i długofalowego dobra dziecka. W ramach Centrum Porozumień Prawnych – prywatnego ośrodka specjalistycznego wsparcia dla osób w sytuacji rozwodu – wspiera procesy mediacyjne w zakresie doradztwa prawnego dla stron mediacji.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Alimenty – Finansowy pakt o nieagresji

Alimenty to nie reparacje wojenne – nie służą rekompensacji krzywdy. Nie powinny być wykorzystywane do ukarania ani odbierane jako kara. To po prostu forma finansowania bieżących potrzeb osób w rodzinie, które nie są w stanie samodzielnie się utrzymać, najczęściej dziecka. Tylko aktywny udział obu partnerów w regulowaniu kwestii alimentów pozwala na wypracowanie zgodnego rozwiązania, które będzie dobrze funkcjonować po rozwodzie.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o znaczeniu porozumienia i aktywnego udziału obu stron w regulowaniu kwestii alimentów rozmawiamy z adwokat dr Aleksandrą Brodecką, Dyrektor Zarządzającą Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

Czym właściwie są alimenty?

Alimenty to obowiązek wobec tych członków rodziny, którzy nie są w stanie samodzielnie się utrzymać. Dzięki alimentom usprawiedliwione potrzeby tych osób mogą zostać zaspokojone. Źródłem obowiązku alimentacji są nie tylko więzy rodzinne i wynikające z nich powinności wobec bliskich, ale także przepisy prawa. Obowiązek ten pojawia się m.in. w sytuacji zawarcia małżeństwa czy urodzenia dziecka. To znaczy, że nie tylko przy rozwodzie można wnosić o alimenty. Chociaż w większości przypadków znaczenie alimentów dostrzega się właśnie w sytuacji rozwodu. Mogą występować wówczas w dwóch postaciach: alimentów na byłego małżonka, a także alimentów na wspólne dziecko.

Czy sąd zawsze określa wysokość alimentów w wyroku rozwodowym?

Nie zawsze. Sąd Rejonowy może ustanowić alimenty jeszcze zanim małżonkowie podejmą decyzję o rozwodzie. Trzeba mieć jednak na uwadze, że wniesienie pozwu rozwodowego do Sądu Okręgowego skutkuje zawieszeniem postępowania alimentacyjnego w Sądzie Rejonowym. Rozpoczyna się wówczas nowe postepowanie regulujące kwestię alimentów w Sądzie Okręgowym. Możliwe jest także ustanowienie alimentów już po rozwodzie. W takiej sytuacji właściwym sądem ponownie – jak przed rozpoczęciem postępowania rozwodowego – będzie Sąd Rejonowy. Zdarza się, że rozwodzący się małżonkowie w ogóle rezygnują z regulowania kwestii alimentów.

Warto wiedzieć, że alimenty można uregulować z całkowitym pominięciem drogi sądowej. Partnerzy mogą samodzielnie porozumieć się co do wysokości alimentów i sposobu płatności. Do zatwierdzenia ich zgodnych ustaleń wystarczy notariusz – akty notarialne są równoważne z wyrokiem sądu.

A kiedy brakuje zgody między partnerami?

Wypracowanie rozwiązania, które usatysfakcjonuje obu partnerów jest możliwe dzięki mediacji. Należy dołożyć starań, by obie strony brały aktywny udział w regulowaniu kwestii alimentów. To, czy angażujemy się w wypracowanie porozumienia rzutuje na komfort naszego funkcjonowania po rozwodzie. Poczucie wpływu na treść ustaleń sprawia, że chętniej realizujemy zobowiązania, które podejmujemy. Na mediacje nigdy nie jest za późno. Ten proces można rozpocząć także już po rozwodzie – wtedy, gdy pojawi się potrzeba uregulowania kwestii nierozstrzygniętych przez sąd lub gdy sytuacja wymusi ich ponowne uregulowanie.

Kiedy jest możliwe uzyskanie alimentów od byłego małżonka?

Zawarcie małżeństwa zobowiązuje do wspierania finansowo partnera, który jest niezdolny do pracy lub z innego powodu nie jest w stanie utrzymać się samodzielnie. Ten obowiązek zazwyczaj nie wygasa wraz z rozwiązaniem małżeństwa. Strona, której brakuje środków do życia może żądać od byłego małżonka alimentów na zaspokojenie swoich usprawiedliwionych potrzeb, chyba, że została uznana za wyłącznie winną rozpadowi małżeństwa.

Gdy winę za rozpad małżeństwa ponosi wyłącznie jedna ze stron, wówczas skrzywdzony partner może żądać alimentów niezależnie od tego, czy brakuje mu środków do zaspokojenia podstawowych potrzeb czy nie. W świetle prawa jest to uzasadnione względami moralnymi, by jego poziom życia po rozwodzie nie pogorszył się.

Kiedy i który z rodziców może żądać alimentów na małoletnie dziecko?

Obowiązek utrzymania dziecka spoczywa na obojgu rodziców, którzy powinni w odpowiednich proporcjach pokrywać uzasadnione koszty związane z jego utrzymaniem. Dziecku, które nie jest jeszcze w stanie samodzielnie się utrzymać, należą się alimenty od rodziców, chyba że dochody z majątku dziecka wystarczają na pokrycie kosztów jego utrzymania i wychowania. Wnosi o nie ten z rodziców, który pokrywa większą część kosztów utrzymania, wychowania i wykształcenia dziecka. Zazwyczaj jest to rodzic, z którym dziecko mieszka. Należy pamiętać, że powodem w tego typu postępowaniu zawsze jest dziecko. Rodzic, który ubiega się o alimenty występuje jedynie jako przedstawiciel dziecka.

W jaki sposób określa się wysokość alimentów na dziecko?

Wysokość alimentów zależy zarówno od potrzeb dziecka, jak i sytuacji finansowej rodziców, zobowiązanych do ich płacenia. Wylicza się tzw. przeciętny koszt utrzymania dziecka, uwzględniając m.in.: koszty wyżywienia, mieszkania (w przeliczeniu na liczbę członków rodziny), mediów, szkoły, zajęć pozalekcyjnych, hobby dziecka. Warto tym celu skorzystać ze specjalistycznych kalkulatorów dostępnych w Internecie. Do sądu dostarcza się spis kosztów wraz z dowodami ponoszenia tych kosztów ? fakturami imiennymi, a także rachunkami za prąd, gaz oraz media. Równocześnie, wysokość alimentów determinuje sytuacja finansowa każdego z rodziców. Sąd bierze pod uwagę nie tylko ich aktualne dochody, ale także takie czynniki jak: wykształcenie, wiek, stan zdrowia, możliwości zarobkowe.

W jaki sposób reguluje się kwestię alimentów, gdy rodzice sprawują opiekę naprzemienną?

W takiej sytuacji koszty wynikające z pobytu dziecka każdy z rodziców pokrywa oddzielnie. Kiedy pojawiają się stałe koszty (takie jak czesne za szkołę czy opłaty za zajęcia pozalekcyjne), ten rodzic, który je ponosi, może żądać w imieniu małoletniego dziecka alimentów od drugiego rodzica. Coraz częściej rozwodzący się rodzice dążą do wypracowania porozumienia w tej kwestii na drodze mediacji. Zresztą, opieka naprzemienna to model, który w szczególności potrzebuje porozumienia ? trudno sprawować opiekę naprzemiennie, gdy między rodzicami nie ma dialogu. W przeciwieństwie do orzeczeń sądu obciążających obowiązkiem alimentacyjnym jednego z rodziców, mediacja pozwala na elastyczność i wypracowanie dowolnego sposobu świadczenia na wspólne dziecko.

A co w sytuacji, gdy rodzic z jakiegoś powodu nie płaci alimentów?

W sytuacji faktycznej niezdolności do ponoszenia kosztów utrzymania dziecka lub gdy zobowiązany rodzic uchyla się od płacenia na dziecko, obowiązek alimentacyjny rozciąga się na dalszych krewnych, np. dziadków. W zdobyciu środków na utrzymanie dziecka pomaga także państwo. By skorzystać z państwowego funduszu alimentacyjnego, należy udowodnić bezskuteczność prób ściągnięcia należności od zobowiązanego.

Czym grozi niepłacenie alimentów?

W chwili obecnej, przestępstwo tzw. niealimentacji popełnia osoba, która uporczywie, przez dłuższy czas uchyla się od obowiązku płacenia alimentów. Niejednoznaczność tego przepisu pozostawia pole do interpretacji. Dla przykładu, wystarczy raz na jakiś czas przekazać na dziecko niewielką kwotę, by uniknąć odpowiedzialności karnej. Planowane jest jednak wprowadzenie znacznie surowszych reguł – za uporczywe będzie się uznawało już trzymiesięczne niewywiązywanie się z obowiązku alimentacyjnego. Projekt przewiduje nawet możliwość pozbawienia wolności za uchylanie się od tego obowiązku.

Jak zapewnić sobie lub dziecku środki utrzymania zanim zakończy się postępowanie alimentacyjne?

Można żądać tzw. zabezpieczenia alimentów. Postępowanie zabezpieczające reguluje kwestię alimentów na czas właściwego postępowania. Dotyczy to zarówno postępowań prowadzonych w Sądzie Okręgowym, jak i Rejonowym. W odpowiedzi na wniosek o zabezpieczenie alimentów sąd powinien wydać stosowną decyzję w 30 dni.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Adw. dr Aleksandra Brodecka  – Inicjatorka i założycielka Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni  – pierwszego w Polsce prywatnego ośrodka specjalistycznego wsparcia dla osób w sytuacji rozwodu, kompleksowo łączącego kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne. Propagatorka dialogu w sprawach rozwodowych oraz alternatywnych metod polubownego rozwiązywania konfliktów, ze szczególnym uwzględnieniem optyki i długofalowego dobra dziecka.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Opieka nad dzieckiem – Front działań sprzymierzonych

Warto zadbać, by fakt, że rodzice nie są już razem, w możliwie jak najmniejszym stopniu zaburzył codzienne funkcjonowania dziecka. Niezbędna jest refleksja nad sensem każdej zmiany w jego życiu oraz uzgodnienie przez rozstających się rodziców czytelnych zasad i racjonalnego harmonogramu podziału opieki.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o tym, gdzie zwrócić się o wsparcie w opracowaniu najbardziej adekwatnego i dobrego dla dziecka planu opieki nad nim po rozwodzie, w sytuacji gdy trudno o rzeczowy dialog między rodzicami, rozmawiamy z Honoratą Sadowską, Ekspertem z Zespołu Psychologów Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni.

Czy po rozwodzie opiekę nad dzieckiem powinien w praktyce przejąć jeden z rodziców?

Absolutnie nie! Trzeba zrobić wszystko, by dziecko miało kontakt zarówno z jednym, jak i drugim rodzicem, chyba że sąd – ze względu na szczególną sytuację, szczególne problemy – zdecydował inaczej. Mówi o tym Konwencja o Prawach Dziecka. Dziecko ma prawo do mamy i taty i powinno mieć regularny kontakt z obojgiem rodziców. Także z opiekunem drugoplanowym – tym, z którym nie mieszka lub z którym spędza mniej czasu, jeśli taki model opieki został przyjęty.

A co w sytuacji, gdy dziecko albo jeden z rodziców nie chce utrzymywać takiego kontaktu?

Natłok negatywnych emocji i doświadczeń sprawia, że któryś z rodziców może sobie okresowo gorzej radzić z sytuacją i mieć ochotę się odciąć. Czasami po prostu trzeba sobie i dziecku dać trochę czasu na przepracowanie nowej sytuacji, spojrzenie na nią z dystansu, obniżenie intensywności emocji.

A jeśli między dzieckiem i drugim rodzicem stanie rodzic pierwszoplanowy  – czyli ten, z którym dziecko mieszka lub spędza więcej czasu?

Nie ma uzasadnienia dla sytuacji, w której jeden z byłych partnerów utrudnia lub ogranicza kontakt dziecka z drugim rodzicem. Na podstawie mojej praktyki sądowej mogę stwierdzić, że często dzieje się to wtedy, gdy rodzic pierwszoplanowy nie radzi sobie z sytuacją rozwodu i własnymi emocjami. Zaczyna traktować dziecko jak zakładnika tych emocji. By nie potęgować konfliktu, który z pewnością odbije się w długim okresie na wspólnym dziecku, powinien wtedy skonsultować się z psychologiem. Specjalistyczne wsparcie powinno pomóc wypracować konstruktywne, efektywne sposoby reagowania na stres, radzenia sobie z nim i przystosowania się do nowej sytuacji. Pomoże zabezpieczyć też przed wpływem negatywnych emocji odczuwanych wobec partnera, na funkcjonowanie i prawidłowy rozwój wspólnego dziecka.

Jak racjonalnie uregulować kwestię opieki nad wspólnym dzieckiem po rozwodzie w sytuacji, gdy ze względu na napięte stosunki trudno o rzeczowy dialog między rodzicami?

W pierwszej kolejności warto zobiektywizować ogląd sytuacji, a konstruowanie planu opieki poprzedzić badaniami psychologicznymi dziecka, zwracając się o opinię do specjalistycznego ośrodka rodzinnej diagnostyki psychologicznej. Skonfliktowani rodzice zwykle dostrzegają tylko własną więź z dzieckiem, a każdy z nich ma wrażenie, że najlepiej zna jego potrzeby i wie, co będzie dla niego dobre. Niestety często ten subiektywny obraz jest wypaczony, nieprawidłowy. Wnioski z czynności diagnostycznych mogą pomóc rodzicom zrozumieć faktyczne emocje i potrzeby dziecka, co jest dobrym punktem wyjścia do wypracowania właściwych rozwiązań. Otwiera się wówczas nowa przestrzeń do porozumienia się.

A jeśli mamy już opinię, ale nadal trudno nam konstruktywnie rozmawiać o podziale opieki?

Wtedy najlepszym rozwiązaniem, które nie zaostrzy konfliktu między partnerami, jest mediacja. Proces mediacji pozwala wypracować zgodne ustalenia w najistotniejszych kwestiach związanych z opieką, takich jak: podział władzy rodzicielskiej, miejsce zamieszkania czy kontakty z dzieckiem. Mediator w pewnym sensie staje się adwokatem dobra dziecka. Skutecznie neutralizuje negatywne emocje partnerów, zarządza konfliktem i ułatwia dialog w trakcie rozwodu. Pozwala na spojrzenie z innej perspektywy i z uwzględnieniem długofalowych skutków aktualnych wyborów. Warto szukać ośrodków, w których mediacje prowadzi się w parach mediacyjnych – w których mediatora wspierają osoby o kompetencjach psychologicznych i prawniczych.

Czy opieka naprzemienna to właściwe rozwiązanie?

W sytuacjach opiekuńczych nie ma z reguły prostych, jednoznacznie dobrych rozwiązań. Dużo zależy od wieku dziecka i jego relacji z rodzicami. Czasem nie bez znaczenia jest także płeć dziecka. Są kraje, w których odchodzi się od opieki naprzemiennej. Ja nie byłabym tak kategoryczna. Opieka naprzemienna, zwana też równoważną (czyli np. dwa tygodnie u mamy, a następnie dwa tygodnie u taty) jest możliwa i dobrze funkcjonuje, ale tylko wtedy, gdy rodzice są w stanie się ze sobą swobodnie i zgodnie komunikować. W mojej ocenie, opieka naprzemienna sprawdza się lepiej przy kilkuletnich dzieciach, do momentu rozpoczęcia nauki w szkole. Wtedy w grę zaczyna wchodzić czysta logistyka – odwożenie do szkoły, na zajęcia pozalekcyjne, odrabianie lekcji? Dziecko potrzebuje wówczas zdecydowanie więcej stabilności – własnego biurka, książek, których nie trzeba ciągle pakować, by przewieźć je do drugiego domu, stałego miejsca, do którego będą mogli przychodzić koledzy. Opiekę naprzemienną można realizować także w okresie szkolnym, ale wówczas zmiany miejsca zamieszkania powinny odbywać się rzadziej, w dłuższej perspektywie. Z kolei bardzo małe dziecko zwyczajowo sąd powierza pod opiekę matce, ze względu na aspekty czysto biologiczne.

Czy przy podziale opieki należy uwzględnić zdanie dziecka na temat tego, gdzie i z kim chce ono mieszkać?

Oczywiście zdanie dziecka jest ważne, ale nie musi być decydujące. Warto je uwzględnić, ale w granicach rozsądku. Kwestie logistyczne mogą zaważyć nad innym niż oczekiwane przez dziecko rozwiązaniu i nie ma w tym nic złego. Dla przykładu, jeżeli dziecko z mieszkania taty ma bliżej do swojej szkoły, którą lubi, zna i w której dobrze się czuje, to nie ma potrzeby, by codziennie dojeżdżało przez całe miasto z mieszkania mamy. Zanim przeniesiemy dziecko do innej szkoły, warto realnie ocenić sens takiej decyzji.

Jak zachowywać się wobec dziecka, które wraca z pobytu u drugiego rodzica?

Przede wszystkim nie należy przepytywać dziecka zaraz po wejściu do domu: Jak było? Co robiliście? Gdzie byliście? Co jedliście? O czym rozmawialiście? Z kim się spotykaliście? Zadbajmy, by rozstanie nie zmieniło kompletnie świata dziecka. Dobrze jeśli dziecko i drugi rodzic w dalszym ciągu mają „swój świat” ? ulubione czynności, wspólne pasje, a nawet i małe tajemnice. Zapewnijmy dziecku maksimum poczucia bezpieczeństwa, zaufania i przestrzeni do decydowania, kiedy i co chce nam powiedzieć. Warto też pamiętać o komunikatach kierowanych wówczas do dziecka. Nie bójmy się powiedzieć: Jestem i zawsze chętnie ? jeśli tylko będziesz chcieć, z tobą porozmawiam, zawsze chętnie cię wysłucham. O wszystkim możesz mi powiedzieć. 

Jak postępować jako rodzic drugoplanowy, u którego dziecko spędza np. tylko kilka dni w miesiącu?

Warto dobrze zagospodarować ten czas. Co nie oznacza, że należy poświęcić go w pełni na przyjemności. Wszyscy będą stratni, jeśli dziecko zacznie kojarzyć przebywanie z rodzicem pierwszoplanowym tylko z codziennymi czynnościami, obowiązkami, a czas spędzany z rodzicem drugoplanowym – z nagrodą, przyjemnościami, atrakcjami. Podczas wizyty u drugiego opiekuna także powinno mieć obowiązki. Weekendowy pobyt u taty czy mamy nie zwalnia dziecka z odrabiania pracy domowej na poniedziałek, kursu językowego czy nauki do egzaminu. Poza tym warto pamiętać, że i dziecko i drugi opiekun podczas swoich spotkań, kontaktów powinni mieć trochę czasu tylko dla siebie, by móc zająć się własnymi sprawami lub odpocząć. Nie należy mieć wyrzutów sumienia, że nie wypełniło się całego dnia wspólnymi aktywnościami.

Oczywiście są zobligowani do respektowania postanowień sądu. Ale to nie oznacza, że teraz sprawy same będą się układać i dialog między byłymi partnerami nie będzie potrzebny. Rozwój dziecka jest dynamiczny – wraz z wiekiem zmieniają się jego potrzeby, pojawiają się nowe trudności i wyzwania. Trzeba na bieżąco dostosowywać do nich zasady opieki. Dlatego tak ważne jest, aby ze względu na dobro dziecka rodzice wypracowali sobie płaszczyznę konstruktywnego dialogu i nauczyli się utrzymywać zdrową relację po rozwodzie. A jeśli negatywne emocje biorą górę – w krytycznych momentach powinni zwrócić się po wsparcie do specjalistów i skorzystać z mediacji. Na porozumienie nigdy nie jest za późno.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Honorata Sadowska – Pedagog, psychotraumatolog, kurator sądowy z wieloletnim doświadczeniem w pracy z rodziną i małoletnimi. Ekspert w Zespole Psychologów w Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni. Ma bogate doświadczenie w pracy socjoterapeutycznej z osobami straumatyzowanymi, w tym dziećmi i młodzieżą. Uczestnik i koordynator licznych projektów w zakresie pomocy psychotraumatologicznej. Na co dzień prowadzi spotkania psychoedukacyjne ułatwiające radzenie sobie z sytuacją rozwodu.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka. 


Zanim rzucisz kamieniem

Próby jednostronnego przypisania odpowiedzialności za rozpad związku i „ukarania” byłego małżonka w konsekwencji rozwodu najczęściej prowadzą do szeregu negatywnych skutków dla obojga rozstających się. Mimo to, wykazanie w sądzie winy drugiej strony traktuje się często niemal jak sprawę honoru.

W ramach ogólnopolskiej kampanii #RozwódToNieWojna, o tym jak ograniczyć wpływ skrajnie negatywnych emocji wobec byłego partnera na rzecz konstruktywnego i długotrwałego porozumienia i lepszej jakości życia po rozwodzie, rozmawiamy z adwokat Barbarą Szachniewicz oraz psycholog Katarzyną Wołodko z Centrum Porozumień Prawnych w Gdyni. 

W sytuacji rozstania często jeden z partnerów obarcza całą winą za rozpad związku drugą stronę. Czasem oboje obwiniają się wzajemnie. Dlaczego tak się dzieje?

KW: Decyzja o rozwodzie rzadko jest zgodną, wyważoną i przepracowaną decyzją obu stron. Zwykle, z różnych względów, inicjowana jest przez jednego z małżonków i dla obydwu wiąże się wtedy z trudnymi emocjami i stresem. Szczególnie na początku drogi rozwodowej małżonkom towarzyszą pierwotne, instynktowne reakcje: obrona, atak, chęć przetrwania. Nierzadko pojawia się też wtedy chęć pokonania drugiego, „ukarania” go, odreagowania żalu. Skrajnie silne emocje ograniczają możliwość racjonalnej oceny sytuacji i konsekwencji działań. W tej walce zapominamy, że choć za chwilę przestaniemy być mężem i żoną, to nadal powinniśmy pozostać ludźmi.

Ale czasem sytuacja wydaje się być faktycznie jednoznaczna – ktoś zdradził, ktoś zaniedbał itd. W wielkim subiektywnym poczuciu krzywdy pragniemy rozwodu z jasnym orzeczeniem o winie drugiej strony?

BS: Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamieniem – Proszę mi wierzyć, rzadko kiedy sytuacja jest faktycznie taka jednoznaczna. Zazwyczaj każda ze stron zarzuca winę drugiej. W polskim prawie, aby orzec winę jednej ze stron musi ona być ewidentna, czyli chodzi o sytuację, w której druga strona nie przyczyniła się w żaden sposób do rozpadu małżeństwa.

To znajduje odzwierciedlenie w wyrokach. Stosunkowo rzadko sąd orzeka o wyłącznej winie jednego z partnerów. Najczęściej próby wykazania winy za rozpad małżeństwa kończą się orzeczeniem o winie obu stron. Wystarczy spojrzeć na dane GUS. W 2015 roku na 67 tys. orzeczonych w Polsce rozwodów, tylko w jednym na pięć przypadków sąd orzekł o rozpadzie małżeństwa z wyłącznej winy jednej ze stron. W pozostałych przypadkach sąd nie orzekł winy wcale lub dopatrzył się jej po obu stronach.

KW: Rozwodzący się małżonkowie traktują wykazanie winy drugiego jako „sprawę honoru”, podczas gdy często uczciwsze byłoby uznanie własnego współudziału w rozpadzie związku. Źródeł rozluźnienia więzi, konfliktów, zdrady można doszukiwać się w różnych strefach funkcjonowania, również w tym, że któryś z partnerów czuje się zaniedbany, niedoceniany i samotny. Ludzie zapominają, że utrzymanie satysfakcjonującego związku wymaga ciągłej pracy.

BS: Wskazywanie jedynego winnego przy rozwodzie znacznie komplikuje i wydłuża proces, a jak pokazuje życie i dane, często nie jest uzasadnione. Czasem oczywiście jest, ale w mojej ocenie najczęstszą praprzyczyną prowadzącą finalnie do rozwodu jest nie tyle wina, co błąd  – błąd w wyborze partnera, dotyczący różnicy charakterów, niedopasowania itp.

Jednak jeśli istnieją obiektywne przesłanki do wykazania winy małżonka, to chyba warto postarać się o orzeczenie o jego winie także ze względu na dobro dzieci?

BS: Orzekanie o winie nie ma żadnego związku z kwestiami dotyczącymi wspólnych dzieci, takimi jak władza rodzicielska czy alimenty. To dwa odmienne elementy postępowania rozwodowego. Sąd oddzielnie, niezależnie od siebie, bada okoliczności związane z winą za rozpad małżeństwa i okoliczności wiążące się z sytuacją wspólnych dzieci po rozwodzie.

Jeśli istnieją ku temu obiektywne przesłanki, to naturalnie są sytuacje, gdy dążenie do orzeczenia wyłącznej winy jednej ze stron za rozpad jest uzasadnione. Z taką sytuacją mamy do czynienia na przykład wtedy, gdy skrzywdzony partner nie chce pogorszyć poziomu swojego życia sprzed ustania małżeństwa. Orzeczenie o winie drugiej strony z pewnością ułatwi mu zdobycie alimentów – nie na dziecko, lecz na siebie. Przeważnie jednak nadużywa się możliwości wnioskowania o rozwód z orzeczeniem o winie.

Czy orzekanie o winie wpływa jakoś na przebieg procesu rozwodowego?

BS: Jak wspomniałam wcześniej, zwykle znacznie je wydłuża. Postępowanie dowodowe przy orzekaniu o winie angażuje świadków, którzy muszą złożyć swoje zeznania. Wynagrodzenie pełnomocników i koszty gromadzenia dowodów sprawiają, że rozwód z orzekaniem o winie jest też dość kosztowny. Zdarza się także, że skonfliktowani partnerzy próbując wykazać winę drugiego, korzystają np. z nielegalnych nagrań. Nie mają przy tym świadomości, że narażają się tym samym na postępowanie karne. Poza utraconym czasem i pieniędzmi, rozwód z orzekaniem o winie pociąga za sobą trudne do określenia koszty emocjonalne. Partner uznany przez drugą stronę za winnego rozpadowi małżeństwa zaczyna się bronić, atakując. Kontaktowanie się przez pełnomocników potęguje konflikt na każdej płaszczyźnie. Strony przestają ze sobą rozmawiać i zaczyna się regularna wymiana ognia, która niesie ze sobą wiele cierpienia i nieodwracalnych strat. Pod wpływem silnego stresu małżonkowie mogą nie zauważać, że wciągają w ten konflikt dzieci.

KW: Negatywne emocje sprawiają, że człowiek skupia się na sobie. Ma ochotę załatwić sprawę szybko i po swojemu. Jednak zdarza się, że to „po mojemu” oznacza na przykład mszczenie się na partnerze za wszystkie doznane krzywdy lub próby zawłaszczenia dziecka dla siebie. To daje najwyżej chwilowe poczucie satysfakcji. Rozładowując w ten sposób napięcie, łatwo zniszczyć relację z dzieckiem. Rodzice krzywdzący się na oczach dziecka uczą je, jak krzywdzić innych, często też wyposażają je w różne narzędzia, w tym także manipulacyjne. Bywa, że w efekcie burzliwego postępowania rozwodowego dziecko odwraca się od partnera, który wywalczył sobie wyłączne prawo do opieki nad nim.

BS: Trzeba dołożyć starań, by patrzeć długofalowo. Negatywne emocje z czasem miną, ale ich konsekwencje pozostaną. Najsilniej zwykle odbija się to na dzieciach.

Czy da się uniknąć negatywnych emocji związanych z rozwodem?

KW: Negatywne emocje są wpisane w sytuację rozstania. Badania psychologów dowodzą, że rozwód to jedno z najsilniej stresujących wydarzeń w życiu człowieka. Oczywiście zdarzają się pary, które w sytuacji rozstania potrafią (i chcą) wypracować odpowiednie strategie zaradcze pozwalające na minimalizowanie negatywnych emocji i negatywnych następstw rozwodu.

Jak wykształcić w sobie konstruktywne sposoby kontrolowania emocji w stresującej sytuacji?

KW: Wielu parom, z którymi pracuję, pomaga, gdy uświadomią sobie, że choć związek się kończy, to nadal pozostają osobami, które wiąże wspólna przeszłość. Większość par, poza przykrymi wspomnieniami, ma za sobą również wiele pozytywnych przeżyć i doświadczeń. Takie pozytywne, dobre wspomnienia potrafią często skutecznie złagodzić negatywne emocje.

A co w sytuacji, gdy nie potrafimy sami sobie pomóc, sięgając do wspólnych wspomnień?

BS: Warto poszukać wtedy wsparcia na zewnątrz, na przykład przejść wraz z partnerem przez proces mediacji. Mediacja daje szansę na kulturalny rozwód. Zmierza w takim przypadku do definitywnego rozwiązania małżeństwa, ale w drodze porozumienia. Służy zgodnym ustaleniom w najistotniejszych kwestiach związanych z rozwodem, takich jak podział majątku, alimenty czy kontakty z dzieckiem. Wspólnie wypracowane porozumienie jest najtrwalszym i najlepiej funkcjonującym rozwiązaniem w sytuacji rozwodu. Zgadzam się z Marią Teresą Romer, że nie ma lepszej sprawiedliwości niż ta, którą strony uzgodnią same.

Mediator może pomóc złagodzić emocje, które przeszkadzają partnerom w uzgodnieniu rozsądnych rozwiązań?

KW: Jak najbardziej. Mediator zarządza konfliktem i ułatwia dialog w trakcie rozwodu. Jego kompetencje pozwalają neutralizować negatywne emocje skonfliktowanych partnerów. Mediator pozwala spojrzeć z innej perspektywy, z uwzględnieniem długofalowych konsekwencji aktualnych wyborów.

Czy mediator może zasugerować najodpowiedniejsze jego zdaniem spośród możliwych rozwiązań?

KW: Mediator nie wywiera wpływu na decyzje. Z zasady jest bezstronny i neutralny. Pomaga parze znaleźć racjonalny język ponad emocjami i przyjmuje rozwiązania, które strony uważają za słuszne.

BS: Jeśli para oczekuje doradztwa w jakiejś kwestii, powinna skorzystać z ośrodków, w których mediacje prowadzone są w parach mediacyjnych – łączących kompetencje prawne i psychologiczne. Ponieważ mediator musi pozostawać bezstronny, w ocenie i wypracowaniu najwłaściwszych rozwiązań mogą pomóc konsultacje z prawnikiem czy psychologiem.

Dziękuję za rozmowę.

Udostępnij aby pobrać w PDF:

Barbara Szachniewicz  – Adwokat z doświadczeniem w prowadzeniu procesów sądowych. Przez wiele lat była sędzią sądu rejonowego i okręgowego. Prowadzi indywidualne kancelarie w Gdyni i Warszawie. Specjalizuje się w sprawach cywilnych i rodzinnych, ze szczególnym uwzględnieniem procesów rozwodowych.

Katarzyna Wołodko – Doświadczony psycholog ze specjalizacją w zakresie psychotraumatologii ogólnej i specjalistycznej, z wieloletnim doświadczeniem w pracy z rodziną. Współpracowała przy projektach: Rodzina Bliżej Siebie oraz Żyję pełniej, a także uczestniczyła w programie Niebieski Patrol, skierowanym do osób doświadczających przemocy. Na co dzień prowadzi spotkania psychoedukacyjne ułatwiające radzenie sobie z sytuacją rozwodu.


Centrum Porozumień Prawnych jest interdyscyplinarnym ośrodkiem, wspierającym rozwodzące się strony w procesie osiągnięcia kompromisu oraz sformułowania i zatwierdzenia prawnie wiążącego porozumienia. Łączy kompetencje prawne, mediacyjne i psychologiczne w obszarze prawa rodzinnego i cywilnego. Prowadzi mediacje, specjalistyczne badania psychologiczne oraz świadczy pomoc prawną w celu realizacji wspólnego interesu stron. W ramach struktur Centrum Porozumień prawnych funkcjonują: Klinika Rozwodowa, Osobno oraz Prywatny Zespół Specjalistów Sądowych „Audi et Vide”. http://www.centrumporozumien.pl


#RozwódToNieWojna to pierwsza tego typu kampania związana z problematyką rozwodu, który rokrocznie dotyka coraz większą liczbę małżeństw z różnym stażem. Celem kampanii jest rzetelne informowanie i szerzenie fachowej wiedzy. Kampania promuje dialog, szacunek i dążenie do uzgodnienia porozumienia. Ustami ekspertów Centrum Porozumień Prawnych – doświadczonych psychologów, prawników i certyfikowanych mediatorów – poruszane są istotne tematy związane z rozwodem: od zagadnień prawnych, poprzez etapy rozwodu, znaczenie mediacji, aż po kwestie emocji i relacji w rodzinie, ze szczególnym uwzględnieniem pozycji dziecka w sytuacji rozwodu rodziców. http://www.rozwodtoniewojna.pl


Kampania jest objęta honorowym patronatem Rzecznika Praw Dziecka.